Interwencja pod tytułem "cuda się zdarzają"
Dostałyśmy zgłoszenie o suni ze szczeniakami, z prośbą o kontrolę, bo jest podejrzenie, że psy są źle traktowne. Na miejscu okazało się, że na posesji jest jeden pies samiec biegający luzem, śpiący w stodole i sunia na łańcuchu przy budzie z jednym szczeniakiem (reszta już rozdana, jak to zwykle na wsiach, o wiele za wcześnie
). Szczeniak (piesek) też już komuś obiecany. Psy przyjazne i w dobrej formie.
Sunia krótkowlosa i delikatna, ale że prawo w tym kraju nie zabrania trzymania takich psów na łańcuchach
to niewiele mogłyśmy zrobić poza zobowiązaniem do ocieplenia budy i spuszczania jej przynajmniej w nocy (bo w dzień kury itd,, zawsze ta sama historia). Jak zawsze poruszyłyśmy temat kastracji suni i, o dziwo, nie napotkałyśmy na opór! Umówiłyśmy się z właścicielem za kilka tygodni ze względu na stan suni po szczeniakach.
I tu stał się cud! Jeszcze przed terminem zabiegu Magda odebrała telefon, że pan jest gotowy oddać nam sunię do adopcji. Jak się pewnie domyślacie natychmiast po nią pojechała!
Cleo jest z nami już od kilku dni
Ciąg dalszy w kolejnym poście!
------------------------
Możemy i chcemy pomagać kolejnym psiakom, ale bez Twojego wsparcia mamy związane ręce. Każda złotówka się liczy!






