? AKCJA ?
Tym razem nie psy ani koty...
Malutka sarenka znalazła się na ogrodzonej działce i wpadła w pułapkę. Jej mama znajdowała się na zewnątrz. Malutka nie wiedziała jak się wydostać i głośno płakała. Obie biegały wzdłuż ogrodzenia. Jedynym wyjściem było wczołganie się pod zamkniętą na klucz bramą i przegonienie maluszka na tyły działki, gdzie jest dziura w ogrodzeniu. Udało się ją przepędzić przez tą dziurę. Ukryła się w wysokich pokrzywach. Mama niestety uciekła, ale widzieliśmy, że obserwuje naszą akcję wyłaniając głowę z pobliskiego pola pszenicy. Za godzinę sprawdzimy czy malutka wybiegła z pokrzyw na zewnątrz działek czy wróciła w ogrodzoną część.
Dzieciak płakał tak głośno, że na pewno odnajdzie swoją mamę. Kwestia umożliwienia im ucieczki.
Zdjęcia koszmarnej jakości. Robione w kilkusekundowych przerwach na obmyślanie planu akcji, więc wybaczcie.
Post z cyklu "Co robią inspektorzy jak nie odbierają telefonów" ?





