Ten czarny piesek, to starszy, poczciwy emeryt. Ten biały to młody, przyjacielski chłopczyk.
Obu łączy to samo. Życie na łańcuchu...
Przed nami była już tutaj inna organizacja. Być może dlatego mają budy wyścielone słomą...
W dniu naszego przyjazdu psy nie miały wody, bo wywracają miski (standardowe usprawiedliwienie na swoje lenistwo). Nie miały także szczepień przeciwko wściekliźnie (weterynarz jeszcze nie jeździł). Biały psiak miał starą jak świat obrożę, ciasno zapiętą. Na miejscu odpchliliśmy oba psiaki. Biały dostał nową obrożę. Przede wszystkim mniejszą. Założyliśmy tak by nie uwierała w szyję. Właściciel mówił, że psy spuszcza z łańcucha na noc. Zobowiązał się na papierze do tego, że będzie dbał o to by miały wodę oraz zaszczepi psiaki najszybciej jak się da. Zostawiliśmy psiakom worek suchej karmy. Walczyliśmy także o dodatkowe 10cm łańcucha, bo opleciony był o deskę przy budzie (wiemy jak to brzmi, ale nie mogliśmy nic więcej zrobić).
Wszyscy czekamy na wprowadzenie zakazu utrzymywania psów na łańcuchach. Dzisiaj możemy jedynie walczyć o dodatkowe 10cm...Nie chcemy tego komentować, bo musielibyśmy użyć niecenzuralnych słów. Bardzo byśmy chcieli by żaden psiak nie musiał znosić ciężaru uwięzi.






