Inspektorzy jadąc na interwencje główną droga na Zakopane, zauważyli iż na jednej z posesji w Klikuszowej znajdują się dwa małe pieski: suczka i szczeniak . I nic by w tym dziwnego nie było jak by nie to, że teren od drogi był nie ogrodzony, a psy mogły się w każdej chwili znaleźć na głównej drodze. Inspektorzy zajechali pod dom od drogi wewnętrznej , tam owszem było ogrodzenie ale też częściowe. Psiaki przybiegły pod dom od bocznej drogi, tam też znajdowała się buda. Inspektorzy zadzwonili do bramki i podeszła kobieta, właścicielka posesji i psów. Inspektorzy próbowali wytłumaczyć kobiecie, że to my ludzie musimy myśleć za psiaki i trzeba je zabezpieczyć, zwłaszcza szczeniaka ,który w każdej chwili może znaleźć się pod kołami samochodu.
Niestety pani i to nie starsza osoba, uznała słowa inspektorów za jakieś brednie i jak zwykle mimo iż inspektorzy przedstawili się iż są inspektorami „Fundacji Dla Zwierząt”, chciała żebyśmy się ludźmi zajęli. W związku z powyższym inspektorzy jeszcze raz podkreślili iż są inspektorami fundacji dla zwierząt a ludźmi zajmują się inne organizacje i pouczyli panią iż to do niej należy zabezpieczyć psa , i to ona będzie ponosić konsekwencje zarówno przypadku spowodowania wypadku jak pies wtargnie na ulice jak również w momencie kiedy psa zabije auto, bo będzie to umyślność czynu, gdyż została pouczona.






