(*) Gobiś (*)
Nasza ostatnia, grudniowa karta z kalendarza. Dzisiaj zapisał ostatnią kartę ze swojego życia.
Nic nie zapowiadało takiego obrotu sprawy. Jeszcze dwa miesiące temu wyniki miał książkowe, odpowiadające młodemu pieskowi. A Gobiś ile miał lat? A kto to wie, 14, 15, 16 ?
Nikt nigdy nie dociekał, bo duchem był szczeniakiem. Biegał, brykał, wiecznie zadowolony z życia pies. Bezkonfliktowy, spokojny, bezproblemowy. Wieczny optymista, urzekał każdego kogo spotkał na swojej drodze. To był naprawdę wspaniały pies, trudno znaleźć odpowiednie słowa, żeby opisać jego charakter...
Niespełna miesiąc temu przeszedł operację, pojawił się guz. Wycinek został pobrany na badania. Diagnoza mięsak- nowotwór złośliwy, jeden z najbardziej parszywych. Gobiś szybko doszedł do siebie, zaplanowaliśmy leczenie. Niestety ten podstępny drań dał o sobie znać bardzo szybko (pojawiły się przerzuty). Dzisiaj Gobiś poczuł się bardzo źle, od razu pojechał do kliniki... Z minuty na minutę było coraz gorzej. Nie mogliśmy dla niego nic więcej zrobić.. ze łzami w oczach podjęliśmy najtrudniejszą decyzję, ale jedyną słuszną...nie było szans.
Ten niezwykły pies nie znalazł swojego domu, nikt nie podpisał kartki "adopcja", ale przebywał we wspaniałym domu tymczasowym u Kasi. Domu pełnym ciepła, troski, innych psów i gości odwiedzających psiaki. W domu, w którym na szczęście spokojnie możemy napisać że był szczęśliwy i kochany. A Gobisia kochali wszyscy 
Tak wyjątkowego psa jakim byłeś nie spotkałam nigdy. Z rozrywającym bólem serca trzymałam Cię za łapkę do końca. Na drugiej ręce trzymałeś swój oszroniony pyszczek. Grochy z oczu leciały same, zupełnie bezwiednie. Mamrotałam do końca " nie jesteś sam, jestem przy Tobie, wszyscy Cię tak bardzo kochamy... ".
I zasnąłeś tak spokojnie...
Dziękuję wszystkim, którzy pomogli zmienić jego życie na lepsze.
To nie pierwszy pies, którego żegnałam, wiem, że odszedł w lepsze miejsce niż to tutaj na ziemi. Rozumiem to doskonale, ale swoje muszę wypłakać.
Dzisiaj płacze za Tobą cała fundacyjna rodzina. Żegnaj Kochany 






