Previous Next

Hope pobiegła za Tęczowy Most :(

Niestety pożegnaliśmy Hope w sobotę 29. sierpnia :(
Rano jej stan drastycznie się pogorszył i wróciła wysoka gorączka. Lekarz poinformował nas, że jest źle i musimy się przygotować na najgorsze. Po kolejnym USG dostaliśmy kolejny telefon, który brzmiał "Guz pękł w środku. Przepraszam, ale nie mogę nic więcej zrobić". Jedyne, co można było zrobić, to skrócić jej cierpienie.
Hope stała się kolejną ofiarą zaniedbania i znieczulicy. Gasła przez pół roku... gdzie przez ten czas byli sąsiedzi, znajomi, krewni pseudowłaścicieli? Przechodnie mijający ten dom?
Będziemy walczyć o sprawiedliwość dla Hope, choć przegraliśmy walkę o jej życie. Jej właściciele muszą zostać ukarani za obojętność, która w takich przypadkach równa się okrucieństwu.
Prosimy, miejcie oczy otwarte i "wściubiajcie nosy w nie swoje sprawy", bo to może uratować czyjeś życie.

*****

W niedzielę o 2:00 w nocy zadzwoniła do mnie znajoma. Znalazła chudego psa wracając z rodzinnej imprezy. Na zdjęciu, które dostalam, widać było, że pies jest chudy i zaniedbany, ale nie sądziłam, że sunia przeżywa taki dramat. Byłam bez samochodu. Poradziłam, by zadzwoniła na 112. Znajoma zadzwoniła i dostała obietnice przyjazdu schroniska. Siedziała z psem do 3:30. Schronisko nie przyjeżdżało, zaczęło okropnie lać, a sunia schowała się w krzaki, w ciemnościach była nie do namierzenia. Przepadła. Schronisko odezwało się w niedzielę o 9:00. Znajoma podejmowała próby odnalezienia psa, ale bez skutku. Dziś zobaczyliśmy post o poszukiwaniu własciciela, bo pies przybłąkał się na posesję i jest w kiepskim stanie. Rzuciliśmy wszystko i pojechaliśmy na miejsce. Hope leżała w wykopanym na potrzeby budowy dole, nie ruszała się. W pierwszej chwili pomyśleliśmy, że nie żyje.. Natychmiast zabraliśmy Hope do samochodu, powiadomilismy weterynarza. W lecznicy Podaj Łapę w Zabierzowie od razu sztab lekarzy i techników przystąpił do ratowania Hope. Dostała leki i kroplówki, zostało wykonane RTG, USG, pobrana krew. Kiedy stan Hope był opanowany, a ona leżała pod kroplówką zwolniono nas z warty. Długo nie odpoczywałyśmy, pojechałyśmy szukać właściciela Hope. Udało się. Dowiedziałyśmy się, że sunia ma ok.10-11 lat. W marcu źle się poczuła, był u niej weterynarz, podał leki i kazał przywieźć do gabinetu. Nie zrobiono tego. Od marca do sierpnia nie udzielono psu żadnej pomocy medycznej. Uzasadnienie? "Brak pieniędzy, raka się nie leczy, Pani nie miała sumienia usypiać". Zarówno właścicielka psa jak i domownicy nie wyglądają na osoby ubogie ani nieporadne życiowo. Na podwórku zastaliśmy drugiego psa w typie rasy bokser. Wygląda jak pączek w maśle i mieszka w domu. Dlaczego Hope nie miała tego przywileju? Mimo, że właścicielka opowiadała nam jak wierny jest to pies? Dlaczego na Hope nie było pieniędzy, a może bardziej chęci? Tego nie wiemy. Nie mieści nam się w głowie jak można żyć obok psa, który z dnia na dzień staje się żywym trupem... i nie zrobić absolutnie nic, by mu pomóc.

Sama Hope (wcześniej Mucha) walczy. Wyniki krwi pokazują anemię i stan zapalny. Na listwie mlecznej wisi guz, który jest także w środku. Węzły chłonne są powiększone. Stan suni nie pozwala na operację. Natomiast zaczęła pić wodę i dosłownie rzuca się na jedzenie. Jest delikatna i tak krucha, że boimy się ją dotykać, by nie zrobić jej krzywdy. Zdjęcia, które Państwo widzą to różnica 7 godzin. To dla nas wystarczający powód by walczyć razem z nią. A później znaleźć jej dom, dla którego "wierny pies" będzie ważny zawsze. Nawet wtedy, kiedy się rozchoruje.

Naprawdę nie mamy słów, by opisać, jak okropnie się czujemy. Znieczulica? To dzisiaj w naszych ustach komplement w stronę wlaścicielki.

Chcielibyśmy Państwu obiecać, że postawimy Hope na nogi i oddamy jej to, co straciła. Robimy wszystko, by tak się stało. Imię "Hope" nie wzięło się znikąd. Wszyscy mamy nadzieję, że uda się ją uratować. A ona pokazuje nam, że warto tę nadzieję mieć, chociaż jest ciężko, a rokowania są ostrożne. Chociaż widzieliśmy wiele, to za każdym razem, gdy patrzymy na nią, mamy łzy w oczach. Tak bardzo chciałybyśmy, żeby się udało, żeby Hope stała się symbolem naszej walki o zwierzęta. Żeby pokazać, że nie można się poddawać. Żeby jej historia dotarła do wielu ludzi, którzy zaniedbują zwierzęta. Żeby udowodnić, że zaangażowaniem i miłością można pokonać największe przeszkody.

My wierzymy w nią z całych sił.

Serdecznie dziękujemy Lecznicy Weterynaryjnej "Podaj Łapę" w Zabierzowie za zaangażowanie i poświęcenie oraz opiekę nad Hope.

Prosimy, trzymajcie kciuki. To dzięki Waszemu wsparciu Hope ma szansę na wyleczenie i lepsze życie. Dziękujemy Wam z całego serca za tak szybką reakcję. Nie wiemy jeszcze, jakie będą koszty. Musimy ustabilizować jej stan, zapewnić dobre jedzenie, utrzymanie, a później wykonać operację. Będziemy informować na bieżąco. Przed nami długa walka, ale wiemy, że warto!

0
0
0
s2smodern

La Fauna Fundacja Dla Zwierząt - interwencje i adopcje

ul. Balicka 56/29; 30-149 Kraków

tel. 791-300-767

 

 

Wspieraj nas - przelewy na konta:

Rachunek bankowy w PLN nr: 51 1050 1445 1000 0090 3123 5246

Rachunek bankowy w EUR nr: 56 1050 1445 1000 0090 3123 5253

 

tworzenie stron www LMK studio